Przemyślenia okołomagisterskie i okołoliterackie

No i koniec. Praktycznie finito. Mam już za sobą najtrudniejszy i najbardziej czasochłonny temat na studiach, którym jest pisanie pracy magisterskiej; pozostaje tylko oczekiwać obrony. Myśl, że mam teraz weekend i nie muszę zajmować się pilnymi sprawami zamiast odpoczywać, budzi we mnie dobry nastrój. Mogę wziąć się za sprawy, które odłożyłem na później. W tym za pisanie na blogu.

Ogólnie rzecz biorąc, nie chcę zbyt dużo pisać o sprawach osobistych. Dlaczego więc wspomniałem o pracy magisterskiej? Bo praca nad nią uświadomiła mi pewną kwestię, mającą duży wpływ na decyzje, które podjąłem w zakresie własnej twórczości.

Od razu mówię: „Zjednoczenie” nadal jest zawieszone. I pozostanie tak jeszcze długo, bo chwilowo nie zamierzam nad nim pracować.

Zanim przejdę do wyjaśnień, opowiem o czymś ściśle związanym z tematem. Na stronie bloga „Spisek pisarzy” (polecam zajrzeć, choć od pewnego czasu nowe wpisy pojawiają się tam bardzo rzadko), pod jednym z artykułów, pewna pani wspomniała coś na temat ilości czasu, który przy dużej ilości zobowiązań można poświęcić na pisanie. Mogłem coś przeinaczyć, a i nie chcę poświęcać czasu na szukanie, ale treść tego komentarza tak naprawdę nie ma tutaj znaczenia. Ważniejsza jest odpowiedź na ten komentarz, gdzie pewien pan stwierdza, że jeśli ktoś pracuje, ma rodzinę, dzieci i ogólnie ma co robić, to nadal dysponuje czasem na pisanie. I że to jest czas spędzany przez tę osobę na siedzeniu przed telewizorem, na FB lub na spaniu. Cytując z pamięci: „Co jest lepsze: napisać książkę czy być wyspanym?”.

Tak. I w razie wybrania pierwszej opcji dostać w pracy opieprz od przełożonego za zawalanie zadania za zadaniem. W zamian powstanie powieść, której nie będzie dało się czytać.

Wiecie, co moim zdaniem jest nie tak w tym rozumowaniu? Wychodzi z niego mianowicie założenie, że człowiek jest robotem, który bez mrugnięcia okiem jest w stanie poświęcić znaczną większość czasu na pracę i nie potrzebuje czegoś takiego jak komfort psychiczny. Chyba nie trzeba mówić, czym takie podejście prędzej czy później się skończy.

Zresztą, podam siebie jako przykład. Na co dzień pracuję, a do tego średnio dwa razy w miesiącu jeździłem w weekend na studia. W szczególnie intensywnym okresie, który zaczął się pod koniec kwietnia, zdarzało się, że po powrocie z pracy starałem się pracować nad magisterką kilka godzin. Wprawdzie wyznaczyłem sobie limit, że po godz. 21.00 odpoczywam, ale w praktyce bywało, iż nawet po tym czasie np. musiałem coś znaleźć. Później kończyło się to dla mnie gorszymi wynikami w robocie i momentem, gdy nawet przez cały tydzień nie dotykałem pracy magisterskiej kijem, bo po prostu nie mogłem na nią patrzeć.

A pod koniec zeszłego roku, po tym jak skończyłem dość intensywną pracę nad rozdziałem pierwszym, musiałem wziąć z pracy tydzień urlopu, bo czułem się już tak skrajnie wyczerpany, że byłem do niczego.

No dobra, ale praca dyplomowa to nie powieść. Praca wymaga przeczytania lub przynajmniej zajrzenia do masy źródeł, dokładnego ich opisania w bibliografii według wytycznych (parafrazując pewnego YouTubera: ten, który to wymyślił, powinien zaiwaniać na galerze…) i uważnego sparafrazowania wyczytanej z nich treści, żeby przypadkiem system antyplagiatowy niczego nie wykrył. Może jeszcze część praktyczna idzie w miarę łatwo, ale część teoretyczna to po prostu katorga. A powieść? Powieść to się pisze dla przyjemności, więc co może być w niej trudnego?

Otóż bardzo dużo. Powieść, mimo że opiera się na założeniach innych niż praca dyplomowa (tekst literacki to nie to samo co naukowy), również stanowi gigantyczne przedsięwzięcie. Fabuła sama się nie wymyśli. Trzeba ją sobie uważnie ułożyć, najlepiej spisać, może nawet różnymi sposobami zwizualizować sobie niektóre sceny. A postacie? Bez postaci nie ma fabuły. Trzeba sprawić, aby były one ludźmi (albo nieludźmi) z krwi i kości; albo żeby przynajmniej stanowiły wiarygodnych reprezentantów wykonywanych przez siebie zawodów, wyznawanych idei, kultur, do których przynależą, itp. Trzeba przemyśleć, jak by się zachowały w danych sytuacjach i dlaczego; jak skłonić je do zachowania, którego wymaga od nich w danej chwili autor; jak sprawić, by czytelnik się z nimi identyfikował albo chociaż zrozumiał ich postępowanie. No i świat przedstawiony, czy to rzeczywisty, czy wymyślony. O tym też można by wiele napisać. Jeszcze zestawić to wszystko ze sobą, tak żeby zachować spójność, i napisać narrację i dialogi, aby czytelnik wciągnął się w opowiadaną historię, to już w ogóle jest temat-rzeka!

Dlatego podziwiam autorów, którzy pracują na pełen etat, mają rodziny, a mimo to są w stanie wygospodarować trochę czasu i sił na pisanie (i nawet wydają książki). Ja tak nie potrafię. Czas bym miał, z siłami znacznie gorzej.

Chyba że kiedy studia miną mi na dobre, okaże się, że nagle będę w stanie udźwignąć całą powieść. W końcu teoretycznie jedno zobowiązanie mi odpadnie. Podejrzewam jednak, że dopóki po prostu nie dokonam pewnych zmian w życiu zawodowym, lepiej zrobię, jeśli skupię się na pisaniu opowiadań. Będę miał przynajmniej pewność, że je ukończę, a i zawsze mogę popróbować się w jakichś konkursach. Przy okazji – chcę poczytać więcej książek, żeby pomóc sobie w wyrobieniu stylu, a także w międzyczasie pobawić się w tzw. światotworzenie.

Przyznam się jednak szczerze, że po opiniach, które otrzymałem względem „Zjednoczenia” (i nie tylko względem niego…), jakoś przestałem się czuć przekonany do tego, by zamieszczać swoją twórczość w Internecie. Z drugiej strony chcę przypomnieć sobie, jak się pisze po polsku (pracę magisterską pisałem po angielsku). Będę więc prowadził ten oto blog, zamieszczając wpisy na różne tematy. Bo taka jest moja wola.

Nowych notek oczekujcie w każdą sobotę. Do zobaczenia.

Reklamy

2 myśli w temacie “Przemyślenia okołomagisterskie i okołoliterackie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s